{ W }
Kiedyś chciałam zatrzymać
Pulsujący, ciepłym blaskiem, letni dzień
Który pieścił piaskiem
Ciała ludzi leżących nad wodą
Nadeszła zima
--Straciłam ten dzień
Zachwycałam się nagimi konarami drzew
Skrzypiącym śniegiem
Jasnozłotym słońcem odbijającym się w wodzie rzeki
Czekałam, co będzie dalej..
Wówczas Marek Aureliusz
Przysłał Ataraksję, by nauczyła mnie
Spokojnego tracenia tego, czego już nie ma
I skupiania się na istniejącym obecnie
Teraz nie przywiązuję się zbytnio do ludzi i zjawisk
Przestałam gromadzić dobra materialne
Latem zostawiam za sobą
Plątaninę ludzkich oddechów, sznury samochodów, rozgrzane mury miasta..
W zamian cieszę się widokiem gór, przejrzystym powietrzem, uśmiechem napotkanego turysty..
Minione tracę bez żalu, wypuszczam je z myśli i jest, we mnie, radość wewnętrzna..
Rankami, zamiast wylegiwać się w łóżku, muskam delikatnie kąciki Twych ust..
I już biegnę nad rzekę przywitać ptaki, fruwające w promieniach wschodzącego słońca..
Stracić i zyskać
Czy tędy wiedzie droga do Absolutu?
{W}
Zaczęło mnie coś przyzywać, wołać -
Wyszłam wieczorem, mimo deszczu, bez parasola..
Zostawiłam teksty i różne notatki,
Porozrzucane, w nieładzie, fatałaszki..
Brzeg rzeki był pusty ; chodziłam nim długo,
Prowadząc z Tobą, Istoto Najwyższa, ważną, dla mnie, rozmowę..
Przekazałaś mi wiele..
Powróciłam tam, gdzie był Jedyny, dający mi miłość i szczęście..
Do rana śmialiśmy się, jedząc winogrona i pijąc kawę..
Słońce łaskawie wyłoniło się zza chmur..
Patrząc na nasze roziskrzone oczy i splecione dłonie,
Ni to spytało , ni stwierdziło :
-- Czy tędy wiedzie droga do Absolutu?
Z potrzeby serca -- młodym
Z potrzeby serca, wczesnym rankiem
Z obłoków spadam ; wy śpicie jeszcze..
Dłonie ogrzewam ciepłem niebios
-- Niewidzialna teraz jestem..
Z potrzeby serca płynę przed siebie
Potokiem ciepłych, dla was, słów;
Nie rozglądam się, przymykam oczy,
Aby nie płoszyć waszych snów..
Z potrzeby serca szukam, składam
Urywki zniekształconych, przez historię, lat
I po swojemu wam układam
Wyprostowany, przyszły świat..
Z potrzeby serca podążam za światłem
(Ten mój nienasycony duszy głód)
I ze zdziwieniem czuję na nowo
Ciepło splątanych z trawą, bosych stóp..
Z potrzeby serca niosę wam, młodzi
Strofy wiedzy w bukiety powiązane
Niektóre jeszcze wypuszczają pąki
Inne już prawie dojrzałe..
Weźcie je..
Mieszka we mnie..
[ W [
Mieszka, we mnie, melodia splątanych rzek
Grająca dźwięcznie o ostre kamienie na dnie..
Mieszka, we mnie, śpiew ptaków, o świcie
I cichy, świszczący szept trzcin nad wodą..
Mieszka, we mnie, łagodność, głaszcząca główki dzieci..
Wieczór wtula mnie w Twoje oczekujące ramiona -
Czujemy pragnienie pocałunków..
Iskra roznieca, w Nas, płomień..
Obawialiśmy się przemijania pięknego bycia -
Wtedy Marek Aureliusz przysłał do Nas ataraksję..
Nauczyła Nas, jak potrafić tracić to, co staje się zbędne,
Zachowując i pielęgnując istniejące szczęście..
Teraz nie czujemy obawy ni lęku..
Gdy przebywamy w Naszej złocisto-różowej poświacie,
Jesteśmy jak najbliżej i jak najciaśniej..
Patrzymy sobie w rozjaśnione oczy i uśmiechamy się..
Mieszka we mnie kobieta..
Tego dotychczas nie powiedziałam
{W{
Przyniosłeś, w kamyku dłoni, nowy tydzień..
Jeszcze bez skazy, zapisanych stronic..
Pijemy wino, a na dnie jego widzę
Te chwile, które z Tobą mogę roztrwonić..
Wymieszać wiarę z radosną godziną,
Dorzucić nasze, zbyt szybkie oddechy..
Być Twoich powiek przymknięcia przyczyną,
Niczym ogniki, rozniecać uśmiechy..
Być siostrą nocy, która Ciebie łaknie,
Biorąc w niewolę księżycowe cienie..
Mieć to uczucie, że dłoni zabraknie,
Kiedy mi przejdzie w rozkosz Cię zamienić..
https://youtu.be/If2BuGCVDHw?si=uXws4yX9VeK_j6UN
Powiem teraz to, czego nigdy nie mówiłam..
Z Tobą chcę być na jawie.. Z Tobą chcę być w naszych marzeniach i snach..
Razem spędźmy złociste i szaro błękitne dni oraz noce rozsrebrzane przez księżyc..
Bądźmy, ze sobą, przez czas obecnego istnienia i kolejnych, odnawialnych wcieleń, splatających oddechy naszych ciał..
